niedziela, 5 lutego 2017

1 | Sąsiedztwofobia

Dwie dziewczyny ścigają się na klif.
- Myślisz, że kiedyś uda ci się mnie dogonić? - zapytała długowłosa blondynka, przyspieszając. Za nią biegła szatynka, nieudolnie próbując dorównać tempu przyjaciółki. 
- Jeszcze chwilę! - powiedziała szatynka, ciężko sapiąc.
- Nie masz szans! - zaśmiała się blondynka, stając przed ich ulubioną ławką na szczycie klifu i opadając na nią bezceremonialnie.
- Pierwsza! - uśmiechnęła się.
- To niesprawiedliwe! Zawsze byłaś lepsza z WF-u! - wzburzyła się szatynka, zatrzymując się obok ławki i dysząc.
- Zluzuj, Max. Kiedyś jeszcze uda ci się mnie dogonić - powiedziała łagodnie, gładząc przyjaciółkę po ramieniu. 
- Chyba w innym życiu - dziewczyna mruknęła ironicznie i usiadła obok przyjaciółki.
-  Nie przejmuj się. Wygrywanie wcale nie jest takie satysfakcjonujące, kiedy wygrywasz cały czas. Kiedy wygrywasz z kimś po dziesiątkach prób, dopiero wtedy czujesz prawdziwe zwycięstwo - powiedziała blondynka, patrząc na przyjaciółkę.
- Co ty możesz o tym wiedzieć, zawsze ze mną wygrywasz - odparła smutno Max, nawet na nią nie spoglądając.
- Tata mi to powiedział. Zawsze wygrywa ze mną w Scrabble. Układa tak idiotycznie długie słowa, jak "unimaginative" (tłum. nieoryginalny), a ja tylko jakieś durne trzyliterowe. Kiedyś byłam tak wkurzona, że nie chciałam już z nim grać. I właśnie tego dnia wygrałam, układając "neighbourhoodphobic" (tłum. sąsiedztwofobia) - uśmiechnęła się dumnie dziewczyna.
- Nawet nie ma takiego słowa - zachichotała jej przyjaciółka i odwróciła się w jej stronę.
- Nieprawda, właśnie, że jest - blondynka udała obrazę na szatynkę - Tata mi je zaliczył... Bardziej za kreatywność, niż faktyczne istnienie, ale się liczy! - roześmiała się.
- Chloe, jesteś niemożliwa - Max pokręciła głową i spojrzała przed siebie - Patrz, jaki piękny zachód słońca!
Dziewczyna odwróciła głowę. Pomarańczowe słońce, ukryte w części za chmurami, zdawało się być delikatnie głaskane przez morskie fale. Wyglądało to naprawdę majestatycznie.
- Chciałabym, aby tak pięknie było zawsze - odezwała się Max - Ten zachód słońca i my razem. 
- Przecież tak może być zawsze - odparła Chloe, łapiąc przyjaciółkę za rękę - Bo już zawsze będziemy się przyjaźnić, prawda? - uśmiechnęła się.
- Nie może być inaczej - szatynka kiwnęła głową i odwzajemniła uśmiech.
***
Pokój Chloe, luty 2012
Chloe's POV
- Chloe? Halo, ziemia do Chloe! - Ktoś pomachał mi dłonią przed oczami. Zamrugałam kilka razy, powracając do rzeczywistości.
- No, wreszcie się ocknęłaś. Strasznie się zamyśliłaś - zachichotała Megan. 
- Wybacz - mruknęłam, nie patrząc na nią. 
- Ej, wszystko w porządku? - zaniepokoiła się dziewczyna, a jej oczy posmutniały.
- Taa, okej - przełknęłam ślinę - O czym mówiłaś?
Twarz Megan rozpogodziła się. Ona uwielbiała mówić. Mówiła właściwie bez przerwy. Nawet przez sen potrafiła z kimś porozmawiać. Nie wiem, czemu akurat z nią się zaprzyjaźniłam. Może dlatego, że ona była tu samotna, tak jak ja? To cholernie idiotyczne uczucie samotności wśród ludzi. Mieszkam tu od zawsze, a nie mogłam znaleźć sobie nikogo, oprócz Max. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie Megan. Oszalałabym z samotności.
- Jak to o czym? O twoich urodzinach! - krzyknęła - Będziesz mieć już osiemnaście lat! Trzeba ci zrobić imprezę urodzinową, to już za dwa tygodnie! 
- Czy ja wiem? Nie mam kogo zapraszać - westchnęłam, opierając głowę na dłoniach.
- Znajdziemy kogoś, może jakichś przystojniaków... - poruszyła znacząco brwiami, a ja prychnęłam.
- Oj Chloe, w zeszłym roku miałaś siedemnaście lat i nie dałaś sobie zrobić imprezy urodzinowej. W tym roku pozwól mi się tym zająć! - poprosiła. 
- Dobra, możesz coś wymyślić - przewróciłam oczami, a Megan zapiszczała i przytuliła mnie.
- Świetnie! To będzie najlepsza impreza urodzinowa, jaką miałaś w życiu! - stwierdziła.
- Mam nadzieję - mruknęłam.
- Chyba będę szła, muszę coś załatwić. Sorry Chloe, napiszę później - rzuciła szybko, i już jej nie było. Westchnęłam ciężko i opadłam na łóżko. 
Po jakiejś godzinie dostałam SMS-a. Pełna nadziei spojrzałam na wyświetlacz. Od kilku lat czekam na jednego pieprzonego SMS-a. Ale nie, to była tylko Meg.
Od: Megan, 23/02/2012
Chyba znalazłam najlepszy prezent na świecie. Będziesz zachwycona, Chlo! xx
Pokręciłam głową. Megan może i znalazła fajny prezent dla mnie, ale na pewno nie wie, jaki naprawdę chciałabym dostać. Moim marzeniem nie jest najnowsza torebka Louisa Vuittona, ani nic w tym rodzaju. Chciałabym tylko móc wreszcie zapomnieć. O wszystkim. 
Czuję się teraz uwięziona w świecie pełnym cierpienia. W moje serce są wbite dwa sztylety, na których napisane jest: Max i William. Zostawili mnie. Pozbawili radości życia. Tak jakby byli dwoma szkiełkami moich różowych okularów. Bez nich nie widzę kolorów. Wszystko jest szare, smutne i melancholijne. Nostalgiczne. 
Do: Megan, 23/02/2012
Super, nie mogę się doczekać!
To był najbardziej nieszczery SMS, jaki w życiu wysłałam.
Od: Megan, 23/02/2012
Chlo, coś nie tak? Powiedz mi, jeśli coś cię trapi :)
Wzdrygnęłam się, widząc uśmiech na końcu jej wiadomości. Ostatnią uśmiechniętą emotkę wysłałam do Max. Od tamtego czasu nikomu jej nie wysyłam. W ogóle nie używam emotek. Za bardzo mi się kojarzą z opuszczeniem. Ostatni SMS, jaki wysłałam do taty, też miał emotkę. Dlatego teraz ich unikam. Boję się, że znowu zostanę opuszczona. 
Do: Megan, 23/02/2012
Luz, Meg, w porządku
Kolejny nieszczery SMS. 
Od: Megan, 23/02/2012
Skoro tak mówisz...
Nie sądzę, żeby mi uwierzyła. Naprawdę nie potrafię docenić tego, że ktoś się o mnie martwi. Ale ja po prostu boję się, że już nigdy nie będę umiała się z kimś zaprzyjaźnić. Każdy SMS, który wysłałam Megan, był przepełniony kłamstwem. Ja jestem nim przepełniona. Nienawidzę tego.
Nienawidzę siebie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz