Kate's POV
Podeszłam do klatki Alice i otworzyłam drzwiczki. W ręku trzymałam tabletkę, którą zaraz wrzuciłam pomiędzy jedzonko mojego królika.
Zwierzak podskoczył do miseczki, powąchał i odsunął się, z obrzydzeniem kichając. Nie mogłam się nie roześmiać.
- Jakim cudem ty wyczuwasz to lekarstwo? - Pogłaskałam królika - Przecież jest pomiędzy pysznym jedzeniem. Znaczy się, pysznym dla ciebie.
Czy ja naprawdę rozmawiałam ze zwierzęciem? A raczej - prowadziłam bezsensowny monolog? Westchnęłam i odsunęłam się od klatki, zamykając uprzednio drzwiczki.
Usiadłam przy biurku i zaczęłam robić to, co mnie najbardziej odpręża - rysować. Chciałabym w przyszłości napisać książkę albo komiks dla dzieci z własnymi ilustracjami. To byłoby niesamowite uczucie, sprawiać radość małym osóbkom, które chcą odkrywać świat. Zawsze lubiłam przebywać z dziećmi, bo są niesamowicie energiczne. Ta ich wieczna siła na wszystko czasem sprawia, że czuję się staro... A mam tylko osiemnaście lat! Poza tym wszędzie ich pełno, wszystko chcą wiedzieć. Zaglądają pod każdy kamyk, chcą wszystko odkryć. Piękny jest czas dzieciństwa, kiedy jest jeszcze tyle przed tobą. Niestety, szybko się kończy, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Doceniamy ten czas już dawno po jego zakończeniu. To zabawne, że w tym okresie jak najbardziej chcieliśmy być dorośli, a będąc dorosłym jak najbardziej chcemy powrócić do wczesnej młodości.
Przerwałam swoje rozmyślania i spojrzałam na ramkę ze zdjęciem mnie i moich sióstr. Tęsknię za nimi. Podeszłam do zdjęcia i pogłaskałam je palcami. Uśmiechnęłam się smutno. Tęsknię za nimi. Przypomniało mi się, jak długo już nie rozmawiałam z Lynn... A patrząc na jej uśmiechniętą twarz tutaj, jeszcze bardziej zbierało mi się na płacz. Uwielbiałam się z nią bawić, kiedy była mała. Już niedługo pojadę się z nimi zobaczyć. Nie mogę się doczekać.
Alice zaczęła chrupać swoje jedzenie. Spojrzałam na nią.
"Proszę, zjedz tę tabletkę" - pomyślałam. Tak jakbym się bała, że jeśli powiem to na głos, królik zniechęciłby się. Po chwili zwierzak przeskoczył na drugi koniec klatki i położył się. Podeszłam do niej. Tabletka leżała w miseczce, kompletnie nietknięta. A była wymieszana z jedzeniem!
Westchnęłam.
- Co mam zrobić, żebyś to zjadła? - popatrzyłam zrezygnowana na mojego pupila. W odpowiedzi zwierzę poruszyło zabawnie noskiem. Po chwili myślenia wetknęłam lekarstwo w plasterek marchewki i podałam Alice.
Tym razem chyba nie zorientowała się, że jest tam lek.
- Ładnie zjadłaś, więc mogę cię na chwilę wypuścić. - powiedziałam z uśmiechem i wyjęłam zwierzaka z klatki. Królik kicał sobie w najlepsze po pokoju, kiedy nagle dostałam maila. Od... Victorii?
Czego ona może ode mnie chcieć?
Wysłała mi link do jakiegoś filmiku.
Chcąc nie chcąc otworzyłam go.
Już w pierwszych sekundach zapowietrzyłam się z wrażenia.
Zwierzak podskoczył do miseczki, powąchał i odsunął się, z obrzydzeniem kichając. Nie mogłam się nie roześmiać.
- Jakim cudem ty wyczuwasz to lekarstwo? - Pogłaskałam królika - Przecież jest pomiędzy pysznym jedzeniem. Znaczy się, pysznym dla ciebie.
Czy ja naprawdę rozmawiałam ze zwierzęciem? A raczej - prowadziłam bezsensowny monolog? Westchnęłam i odsunęłam się od klatki, zamykając uprzednio drzwiczki.
Usiadłam przy biurku i zaczęłam robić to, co mnie najbardziej odpręża - rysować. Chciałabym w przyszłości napisać książkę albo komiks dla dzieci z własnymi ilustracjami. To byłoby niesamowite uczucie, sprawiać radość małym osóbkom, które chcą odkrywać świat. Zawsze lubiłam przebywać z dziećmi, bo są niesamowicie energiczne. Ta ich wieczna siła na wszystko czasem sprawia, że czuję się staro... A mam tylko osiemnaście lat! Poza tym wszędzie ich pełno, wszystko chcą wiedzieć. Zaglądają pod każdy kamyk, chcą wszystko odkryć. Piękny jest czas dzieciństwa, kiedy jest jeszcze tyle przed tobą. Niestety, szybko się kończy, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Doceniamy ten czas już dawno po jego zakończeniu. To zabawne, że w tym okresie jak najbardziej chcieliśmy być dorośli, a będąc dorosłym jak najbardziej chcemy powrócić do wczesnej młodości.
Przerwałam swoje rozmyślania i spojrzałam na ramkę ze zdjęciem mnie i moich sióstr. Tęsknię za nimi. Podeszłam do zdjęcia i pogłaskałam je palcami. Uśmiechnęłam się smutno. Tęsknię za nimi. Przypomniało mi się, jak długo już nie rozmawiałam z Lynn... A patrząc na jej uśmiechniętą twarz tutaj, jeszcze bardziej zbierało mi się na płacz. Uwielbiałam się z nią bawić, kiedy była mała. Już niedługo pojadę się z nimi zobaczyć. Nie mogę się doczekać.
Alice zaczęła chrupać swoje jedzenie. Spojrzałam na nią.
"Proszę, zjedz tę tabletkę" - pomyślałam. Tak jakbym się bała, że jeśli powiem to na głos, królik zniechęciłby się. Po chwili zwierzak przeskoczył na drugi koniec klatki i położył się. Podeszłam do niej. Tabletka leżała w miseczce, kompletnie nietknięta. A była wymieszana z jedzeniem!
Westchnęłam.
- Co mam zrobić, żebyś to zjadła? - popatrzyłam zrezygnowana na mojego pupila. W odpowiedzi zwierzę poruszyło zabawnie noskiem. Po chwili myślenia wetknęłam lekarstwo w plasterek marchewki i podałam Alice.
Tym razem chyba nie zorientowała się, że jest tam lek.
- Ładnie zjadłaś, więc mogę cię na chwilę wypuścić. - powiedziałam z uśmiechem i wyjęłam zwierzaka z klatki. Królik kicał sobie w najlepsze po pokoju, kiedy nagle dostałam maila. Od... Victorii?
Czego ona może ode mnie chcieć?
Wysłała mi link do jakiegoś filmiku.
Chcąc nie chcąc otworzyłam go.
Już w pierwszych sekundach zapowietrzyłam się z wrażenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz