Nathan's POV
- Max? - zdecydowałem się zagadać.
Dziewczyna nie zareagowała. Wpatrzona w chodnik, szła przed siebie nie odrywając swojej dłoni od mojej.
- Max... - powtórzyłem, a ona odwróciła głowę w moją stronę. Cóż, widocznie nie chciała zaszczycić mnie odpowiedzią, zatem kontynuowałem, zupełnie niezrażony:
- Dlaczego mnie nie puścisz? - uśmiechnąłem się. Lubiłem się z nią droczyć. W sumie, Max nie była złą sztuką. Gdyby nie to, że mam ją oddać Frankowi, zainteresowałbym się nią bardziej. Może by coś z tego wyszło, kto wie...
Max's POV
Po usłyszeniu pytania, przystanęłam. Spociły mi się dłonie i wiedziałam, że chłopak na pewno to czuł. Przez to jeszcze bardziej się zdenerwowałam. Najgorsze było to, że sama nie znałam odpowiedzi.
Wzruszyłam więc ramionami. No bo co miałam odpowiedzieć? "Bo mnie cholernie pociągasz, mimo że jesteś pieprzonym mordercą i świrem"?
Dlaczego on musiał mi się spodobać? Dlaczego nie Warren, który jest zawsze taki słodki?
Dlaczego on musiał mi się spodobać? Dlaczego nie Warren, który jest zawsze taki słodki?
Życie jest... takie niesprawiedliwe.
Nathan's POV
Wzruszyła ramionami, ale tak naprawdę biła się z myślami. Widziałem to w niej. Czułem jej spocone dłonie. Teraz już wpadła po uszy. Wiedziałem, że mi się uda. Jutro nadejdzie dzień, w którym zostanę ponownie doceniony.
Stanęliśmy w końcu przed drzwiami internatu. Zdecydowałem się więc na kolejny krok i złapałem jej drugą dłoń.
- Bo wiesz... Mówiłem ci już, że cię lubię, pamiętasz? - zapytałem, czekając na jej reakcję. To było zabawne, a zarazem okrutne, widzieć jak ona męczy się z uczuciami. Aż zrobiło mi się jej żal. Ale tylko przez sekundę. Moje uczucia mają być grą, ona ma być kukiełką, lalką w mojej dłoni. Nie mogę dać po sobie poznać, że naprawdę mi zależy. Zero uczuć. Tylko gra. W moim własnym przedstawieniu.
- P-pamiętam - odparła, jąkając się. Oblizała spierzchnięte usta.
- To się nie zmieniło. I chciałbym wiedzieć, czy ty też lubisz mnie - powiedziałem. Na twarz dziewczyny wpełzł rumieniec.
- Te czerwone policzki wiele wyjaśniają - uśmiechnąłem się.
- Nie... Znaczy, ja... Nie wiem, Nathan. Nie chcę o tym rozmawiać. Nie chcę z tobą rozmawiać. Nie chcę z nikim rozmawiać. Mam mętlik w głowie. - Słowa wylały się z jej ust w szybkim tempie. Dziewczyna skuliła się nieśmiało. Okej, to posunięcie było błędem. Ale to jeszcze nie koniec, muszę to jakoś załagodzić.
- Spokojnie, nie zmuszam cię. Wybacz, ale... nie mogę się oprzeć twoim oczom. Są takie piękne, zwłaszcza gdy odbija się w nich księżyc - powiedziałem, patrząc jej w oczy i siląc się na jak najbardziej romantyczny ton. Dziewczyny lubią takie tandety. To musiało zadziałać. Ona zaczerwieniła się jeszcze bardziej i uciekła wzrokiem w drugą stronę.
- Max, wiem co do mnie czujesz. Widzę to po tobie. Nie wstydź się tego. - wychrypiałem, obejmując ją. Ona patrzyła na mnie przerażonym wzrokiem. To powinno dać mi do myślenia, ale nie wiem czemu, nie mogłem przerwać. Zaszedłem już tak daleko. Musiałem ją w końcu pocałować.
Delikatnie pogładziłem ją po policzku, po czym złapałem ją za podbródek i powoli przyciągałem jej usta do swoich. Nie opierała się. Wiedziałem, że tego chce. Ja też tego chciałem. Nasze usta prawie się złączyły.
- Max, co ty robisz?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Moje uczucia mają być grą, ona ma być kukiełką, lalką w mojej dłoni."
Szkoda tylko, że chłopak nie wiedział, że on sam jest kukiełką.
A całe życie to jeden wielki teatr.
Szkoda tylko, że chłopak nie wiedział, że on sam jest kukiełką.
A całe życie to jeden wielki teatr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz